Szukaj

Linki

Statystyki

Dziś 4

Wczoraj 6

W tym tygodniu 25

W tym miesiącu 133

Wszystkie 30984

Ks. Tadeusza Fedorowicza uważam za człowieka świętego, którego świętość była zakotwiczona w realnościach życia.   Pełen humoru, dowcipu. Był to człowiek, którego było szalenie łatwo kochać. Nie miał w sobie żadnej bariery, która odgradzałaby go od innych ludzi. Wielki człowiek, pochylony nad każdym malutkim.
prof. Tomasz Strzembosz

Ksiądz Fedorowicz albo – jak mówią – Ojciec Tadeusz  to kapłan, którego warto spotkać. W jego spojrzeniu zauważysz zawsze, że interesuje się Tobą.  Chciałby widzieć twoje troski w relacji do Boga. Aby ci wytłumaczyć sprawy Boże, odwołuje się do drzewa, do pszczoły, wyjaśnia zapach kwiatu. Spostrzegasz, że ma ogromną  wiedzę przyrodniczą, ale to nie wyuczona wiedza, to miłość do Boga, którego widzi w szczegółach pięknej, tajemniczej przyrody.
Kardynał Józef Glemp


Był doskonałym spowiednikiem, a jego kazania podejmowały najistotniejsze sprawy, trafiały w sedno, odsłaniały to, co najważniejsze.
Tadeusz Mazowiecki


Ks. Tadeusz Fedorowicz był dobrym drzewem, które wydawało dobre owoce przyjaźni, życzliwości, które wielu pomagało zbliżać się do Boga.  Zadziwił mnie prostotą zachowania i głębokimi myślami wyrażanymi w łatwym języku.
Bp Bronisław Dembowski



Nie znałem go bliżej, prywatnie, ale jego imię zawsze wśród ludzi, z którymi się spotykałem, wywoływało na ich twarzy radość i nawet – powiedziałbym – dziękczynne uwielbienie. Oto największa nagroda, jaką można za życia otrzymać: znak, że ktoś inny wzbogaca się naszą bliskością i świadectwem życiowym. Może dlatego ks.Tadeusz  Fedorowicz tak bardzo podkreślał wartość uśmiechu i powtarzał za matką Ledóchowską, że „świadomy uśmiech rozładowuje napięcia i rozjaśnia serce i duszę”. Dodawał nadto, że w sprawach religijnych warto wystrzegać się fideizmu i przyjąć, że wiara jest rozumna, choć nie rozumowa. Podkreślam tę formułę, gdyż jest znakomita i daje do myślenia.
Ks. prof. Jan Sochoń


Ciekawe i zadziwiające są jego wspomnienia z czasu wojny, także o pobycie w więzieniu sowieckim. O wszystkich swoich cierpieniach i trudnościach, o tym, że był tak głodny i tak wychudł, że na twardym krześle nie mógł siedzieć, pisze bez cienia goryczy, jakby opisywał zjawiska klimatyczne, a nie bolesne skutki działania ludzkiego. Natomiast o dobrych ludziach, o dobrych spotkaniach, o ludziach, którzy mu pomagali, pisał z wielką życzliwością, radością i dziękczynieniem. Zadziwia brak jakiejkolwiek goryczy we wspomnieniach o oficerach śledczych. Prawdziwie był wobec nich świadkiem Pana Boga.
Biskup Bronisław Dembowski

Niech mi będzie wolno wspomnieć w tym miejscu znaną w Polsce postać ks. Tadeusza Fedorowicza, któremu osobiście bardzo wiele zawdzięczam jako kierownikowi duchowemu. Ks. Fedorowicz będąc młodym kapłanem Archidiecezji Lwowskiej, zgłosił się do swojego Arcybiskupa z prośbą o pozwolenie, aby mógł wyjechać z transportem Polaków deportowanych na Wschód. Arcybiskup Twardowski udzielił zezwolenia i ks. Tadeusz Fedorowicz mógł spełnić tę kapłańską misję wśród rodaków rozsianych na terenach Związku Radzieckiego, a zwłaszcza w Kazachstanie.
Jan Paweł II w ksiązce  DAR I TAJEMNICA, Kraków 1996, Wydawnictwo Św. Stanisława BM, str 38.

Pragnę wspomnieć jeszcze Ks. Tadeusza Fedorowicza, którego znam osobiście. Można go nazwać  „wynalazcą”  nowego rodzaju duszpasterstwa -  „duszpasterstwa deportowanych”.
Jan Paweł II w Kazachstanie,  24 września 2001.
www.opoka.org.pl/biblioteka



Paradoks oddziaływania ks.  Tadeusza Fedorowicza polegał na tym, że choć robił rzeczy zwyczajne, w niezwykły sposób je celebrował. Silnie to na nas oddziaływało. Od pierwszego spotkania z nim minęło około 34 lata i ten zwykły dzień, jedna z tak wielu niedziel w moim życiu, trwale wyryła się w mojej pamięci. Patrząc na to z takiej perspektywy życiowych doświadczeń i nauk samego ks. Fedorowicza, mogę powiedzieć, że był to z pewnością dar . Poprzez swoje spotkanie z ks. Fedorowiczem zostawało się obdarowanym. Często dostrzegało się to po pewnym czasie.

W swoich konferencjach, naukach czy homiliach nie smęcił, nie narzekał ani na ludzi, ani na czasy – był przekonany, że dobro ostatecznie i całkowicie zwycięża, i starał się to nam przekazać.
Jerzy Chełkowski

Mówił o sobie: Jestem szczęśliwy i zawsze taki byłem, jestem szczęśliwy, że mogę być tutaj, w Laskach. Nic nie było w stanie odebrać mu tego szczęścia przez całe jego długie życie. Bezgraniczne zaufanie Bogu i Jego Opatrzności oraz przekonanie, że w każdym człowieku jest choćby zalążek dobra, pozwoliły mu patrzeć  na wszystkich i na wszystko z optymizmem i nadzieją.
Ks. Andrzej Gałka

Ci którzy przebywali z nim na co dzień mówili: Taki zwyczajny, prosty i dostępny dla każdego. Pogodny , ze zdrowym poczuciem humoru i uśmiechający się do ludzi, do ptaków, do nieba, do kwiatów. Umiał rozpoznawać wszystkie rośliny, rozróżniać głosy śpiewających ptaków. Wszystkim potrafił się serdecznie cieszyć, zachowując jednocześnie zdrowy dystans do spraw dziejących się wokół niego.
Ks. Andrzej Gałka

© 2010-2017 Tworzenie stron internetowych w Joomla - Poznań - solmedia